Sprawdź miejsca, gdzie kręcono filmy

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Rzeczpospolita

Co łączy film "Potop" Jerzego Hoffmana i najnowszy serial Polsatu "Szpilki na Giewoncie"? Sceny do obu produkcji powstały w tatrzańskiej Dolinie Strążyńskiej. To jedna z wielu ciekawostek, jakich można się dowiedzieć z przewodnika "Polska na filmowo", który niedawno pojawił się w księgarniach.

Czeczeńska wioska

– To książka nie tylko o przepięknych plenerowo miejscach w Polsce, gdzie powstawały produkcje filmowe polskie i zagraniczne, ale też opowieść o filmach, zarówno tych bardzo znanych, jak i mniej popularnych. Pokazuje, co się działo na planie – tłumaczy autor Marek Szymański. I zaczyna opowiadać o Biedrusku pod Poznaniem.

Tamtejszy poligon ma bogatą historię filmową. Sceny bitewne, przejazdy husarii i tatarskich hord kręcił tam Jerzy Hoffman do "Ogniem i mieczem". Tam Podbipięta bohatersko zginął od tatarskich strzał. A podczas kręcenia bitwy pod Żółtymi Wodami jeden z jeźdźców głośno zaklął, niwecząc pracę dźwiękowców.

– Nagrania nie można było już wykorzystać, bo w ustach żołnierza z husarskiej chorągwi Jeremiego Wiśniowieckiego to przekleństwo brzmiało cokolwiek współcześnie – komentuje Szymański. Aktorzy przechodzili zaś katusze w grubych kostiumach, bo film kręcono podczas upałów.

W marcu 2000 r. na osiem dni do Biedruska przyjechała nawet ekipa z Hollywood, aby nakręcić scenę do filmu "Dowód życia" z Russellem Crowe'em i Meg Ryan. Na poligonie powstała czeczeńska wioska, a kościół posłużył za meczet. Na potrzeby produkcji Amerykanie wynajęli od naszej armii dwa czołgi, wozy bojowe i śmigłowiec.

Brzozy z Włoch

W polskich Górach Stołowych kręcono natomiast sceny do dwóch części "Opowieści z Narnii". – Co ciekawe, polskie drzewa nie przeszły castingu – były za mało smukłe. Brzozy przyjechały więc tirami z Włoch – wspomina plan filmu "Książę Kaspian" Marianna Rowińska z Ozumi Films, która współpracowała z ekipą zza oceanu.

Przy tej okazji w przygranicznej wiosce Pasterka kilkadziesiąt osób przez miesiąc sprzątało z lasu połamane gałęzie, powalone drzewa, igły i szyszki, by las spełnił wymagania reżysera Andrew Adamsona.

Poza kilkoma wątkami zagranicznymi "Polska na filmowo" pokazuje jednak głównie kulisy powstawania kultowych polskich produkcji.

Autorowi książki udało się np. zlokalizować jezioro, nad którym nakręcono słynną scenę z filmu "Noce i dnie", gdy zakochany Józef Toliboski, czyli Karol Strasburger, brodząc w stawie, zrywa nenufary dla Barbary Niechcic granej przez Jadwigę Barańską.

– Ku mojemu zdziwieniu bardzo długo nie mogłem odnaleźć tego słynnego stawu, bo nikt nie wiedział, gdzie on jest – zdradza Szymański. – Jeździłem, pytałem i nic. Wreszcie, rozmawiając z ludźmi i jednocześnie studiując mapy, znalazłem to miejsce w rezerwacie Kulak, niedaleko Kołodziąża (powiat siedlecki – red.). To urokliwe miejsce, naprawdę warto je zobaczyć.

Niewykorzystana skarbnica

Podobnych problemów nie było ze znalezieniem wsi, w której rozgrywa się akcja popularnego serialu "Ranczo". Jeruzal, liczącą niewiele ponad 400 mieszkańców wieś koło Mińska Maz., znają wszyscy fani serialu.

– Wiem od mieszkańców Jeruzala, że przyjeżdżają tam ludzie z całej Polski, by zobaczyć miejsca kręcenia serialu – opowiada aktor Cezary Żak.

W Jeruzalu powstała nawet okolicznościowa pocztówka, w związku z kręceniem kolejnych odcinków.

Ale to ciągle jedno z niewielu miejsc, które potrafiło wykorzystać serialową popularność, sprawiając, że Jeruzal stał się turystyczną atrakcją. Powoli zaczyna się to zmieniać. Władze Rzeszowa przeznaczyły ostatnio 700 tys. zł na serial historyczny TVP "Bitwa Warszawska". Województwo świętokrzyskie z Sandomierzem na czele promuje się za pomocą serialu "Ojciec Mateusz".

– Turystyka filmowa czy serialowa to ciągle niewykorzystana skarbnica dla gmin i regionów. Tamtejsze władze dopiero uczą się, jaki potencjał promocyjny drzemie w tych miejscach, gdzie powstawały popularne produkcje – mówi Szymański.

W ten sposób promują się od dawna większe miasta, m.in. Wrocław, Gdańsk, Łódź czy Kraków. Mniejsze powoli zaczynają iść w ich ślady. – Jesteśmy na dobrej drodze i mam nadzieję, że ta książka pomoże ten pomysł rozpowszechnić – podkreśla Szymański. "Polska na filmowo" nie jest pierwszym książką poświęconą temu tematowi. Kilka miesięcy temu w księgarniach pojawił się "Przewodnik po filmowej Łodzi", gdzie opisano 56 najciekawszych i najbardziej znaczących fragmentów filmowej Łodzi. W związku z tą publikacją Szymański w swojej książce świadomie pominął Łódź.

– Chciałem pokazać miejsca mniej oczywiste, całkiem nieznane albo zapomniane. Choć w przewodniku znalazły się Sopot, Kraków, Lublin czy Warszawa – zaznacza.

Wstęp do książki napisał Andrzej Wajda, który już w pierwszym zdaniu stwierdził: "Jeżeli chce się zrobić film, który jest filmem obrazowym, a właśnie do takich filmów przywykłem – to rzecz jasna, że sceneria jest decydująca".
Źródło: Rzeczpospolita