Sprawdź miejsca, gdzie kręcono filmy

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Małopolskie filmowe szlaki

Data publikacji: 2011-08-11

„Lista Schindlera”, „Jowita”,  „Legenda Tatr”, „Kanclerz”, serial „Majka” - to tylko niektóre produkcje filmowe, które jako swój plener miały Kraków i Małopolskę.
 

Oto jak plenery z tamtych okolic wspomina Krzysztof Jasiński w wywiadzie udzielonym na potrzeby „Polski na filmowo”
- Chciałam zapytać Pana jako rodzimego krakowianina o filmy, w których widział Pan swoje miasto szczególnie pięknie pokazane.
- Jako Krakus, który bardzo kocha swoje miasto oczywiście zawsze wypatrywałem na ekranie sekwencji pokazujących Kraków. Powstało tu wiele filmów, ale jakoś żaden nie pokazywał prawdziwego Krakowa. Nawet w „Kanclerzu”, niemalże w całości tutaj kręconym. Jednak dopiero teraz w serialu „Majka” widzę prawdziwy Karków. Pewnie częściowo ze względu na postęp i technikę trochę łatwiej jest to dzisiaj robić. Dawniej na przykład zdjęcia z góry były bardziej skomplikowane. Kraków też wypiękniał trochę przez ostatnich 20 lat. Jednak „Majka” odróżnia się od innych filmów tym, że nie tylko jej akcja została tutaj osadzona, ale i Kraków, a także krakowskość grają w tym serialu. Miasto występuję jako miejsce szczególne i magiczne. Tutaj inaczej ludzie mówią, inaczej się zachowują. Twórcy starają się pokazać co to w Krakowie charakterystyczne i prawdziwe. Miasto fotografowane jest niemalże z troską. Kraków nie jest tylko dekoracją, ale też sam gra siebie jako jeden z bohaterów filmu.
 

Pamiętam także „Jowitę”, która w całości dzieje się w Krakowie…
- W „Jowicie” debiutowałem. Byłem wtedy na drugim lub trzecim roku w Szkole Teatralnej i wzięli nas wszystkich do tego filmu. Główne role grali Zbigniew Cybulski i Daniel Olbrychski. My natomiast „robiliśmy” za tłum. Pamiętam jak z kolegami poszliśmy na pokaz „Jowity” a na ekranie było widać rękę jednego, nogę drugiego albo pół twarzy trzeciego. I nawzajem sobie pomagaliśmy w identyfikacji: „Zobacz to twoje ręka, o tam moja noga…”. Razem ze mną zagrali wtedy Wojtek Pszoniak i Olgierd Łukaszewicz i jeszcze paru innych znanych później aktorów. Tak „Jowita” rzeczywiście była kręcona w Krakowie, były kadry z Akademii, sfilmowano kilka ulic. Ale piękna Floriańskiej czy ulic pod Wawelem, albo Kanoniczej lub rynku czy też widoku z góry na sam Wawel - tego wszystkiego tam nie było.
 

Regionalne władze coraz częściej doceniają set jetting, czyli turystykę filmową. Jak czytamy w portalu „Turystyka w Krakowie:
 

„Małopolska i Kraków, pełne magicznych krajobrazów i niepowtarzalnej architektury, spełniają wszystkie warunki atrakcyjności dla rodzimych i zagranicznych producentów. Na terenie regionu istnieje wiele lokacji filmowych takich jak Tatry, Pieniny, jezioro Czorsztyńskie, Pustynia Błędowska, parki krajobrazowe, mało odkryte miasteczka i skanseny. Na korzyść regionu działają nie tylko walory naturalne, ale także inicjatywy podejmowane przez krakowskie organizacje i starania władz lokalnych.
- Na terenie Małopolski działa wytwórnia filmowa, mamy też Regionalny Fundusz Filmowy, co pozwala obniżyć koszty realizacji produkcji w Krakowie i w Małopolsce. Działająca w strukturach Krakowskiego Biura Festiwalowego Krakowska Komisja Filmowa, organizując plan zdjęciowy oszczędza czas i pieniądze producenta. Małopolska Sieć Kin Cyfrowych jest lokalnym dystrybutorem, który w sposób bardzo tani jest w stanie rozpropagować w kilkunastu miejscach naraz dany film i budować bardzo realną widownie dla danego obrazu - mówi Rafał Orlicki, Zastępca Dyrektora ds. Produkcji Filmowych Krakowskiego Biura Festiwalowego.
 

Zainteresowanie turystyką filmową z roku na rok wzrasta. Pojawia się coraz więcej firm, w których ofercie można znaleźć wycieczki filmowymi szlakami czy inne inicjatywy wykorzystujące film jako rodzaj promocji regionu. Wśród nich między innymi można wymienić projekt „Polska na filmowo" w ramach którego w listopadzie ubiegłego roku wydana została książka "Polska na filmowo. Gdzie kręcono znane filmy i seriale" autorstwa Marka Szymańskiego. Autor prezentuje w niej 55 polskich zakątków, w których powstawały kultowe filmy i seriale. Wśród opisanych miejsc znaleźć można Kraków, Bukowinę Tatrzańską, Dolinę Strążyską czy Dolinę Chochołowska. To właśnie tam kręcone były takie znane obrazy jak „Janosik", „Brat Elvis", „Fanaa", „Legenda Tatr" czy „Potop". „Polska na filmowo" zajmuje się też organizacją wycieczek szlakiem znanych filmów i opracowuje projekty filmowych atrakcji dla regionów.
Mieszkańcy zawsze byli dumni jeśli w ich miejscowości kręcone były jakieś filmy, przedstawiciele branży turystycznej chętnie podkreślają takie miejsca w broszurach reklamowych i przewodnikach. W wielu miejscach zachowały się budynki czy rekwizyty po planie filmowym na długo po zakończeniu zdjęć. Niektórych filmów po prostu nie sposób zapomnieć.
 

Tak stało się w przypadku filmu „Lista Schindlera", który w 1993 roku przemieniły niemal cały Kraków w ogromny plan zdjęciowy. Dzięki tej produkcji już prawie zapomniana fabryka jest teraz jednym z miejsc najchętniej odwiedzanych przez turystów przyjeżdżających do Krakowa.
Surowe plenery kopalnia soli w Wieliczce kilkakrotnie przeobrażały się dzięki ekipom filmowców. Pod koniec lat 70 tych za sprawą filmu Tadeusza Kijańskiego „Okrągły tydzień" kopalnia zamieniała się w magiczny świat sennych marzeń, kilkanaście lat później powstawały tam kultowe sceny do filmu „Seksmisja" Juliusza Machulskiego. Utworzone muzeum filmu gromadzące rekwizyty i gadżety filmowe stanowi obecnie część trasy turystycznej kopalni.
 

W okolicach wodospadu Kamieńczyka i w otaczającym go paśmie Karkonoszy powstawała część scen hollywoodzkiej superprodukcji Walta Disneya „Opowieści z Narnii. Książę Kaspian". Z kolei polskie Tatry za sprawą filmowców z Bollywoodu zagrały górzyste tereny Kaszmiru w filmie „Fanaa". To nie jedyna bollywoodzka superprodukcja kręcona na terenie województwa. Na początku października ubiegłego roku w Krakowie odbyły się zdjęcia do indyjskiego thrillera „Aazaan", sprowadzonego do Polski przez Film Polska Productions i Krakowskie Biuro Festiwalowe, który w czerwcu trafi do kin w Indiach.
- Promocyjny aspekt turystyki filmowej jest niepodważalny. Jeżeli film hinduski, który sprowadziliśmy do Krakowa w zeszłym roku będzie dystrybuowany w Indiach na dwóch tysiącach kopii, to zbuduje on widownie na poziomie kilkudziesięciu milionów widzów. Wystarczy, że jeden z tysiąca widzów zainspirowany filmem przyjedzie do Krakowa, będzie można powiedzieć, że komunikat o atrakcyjności regionu podziałał. - mówi Rafał Orlicki."
 

Cały artykuł tutaj