Sprawdź miejsca, gdzie kręcono filmy

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Kolski nagrodzony w Kursku

Data publikacji: 2011-06-28

Jan Jakub Kolski zdobył nagrodę Złoty Rycerz na 20. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym "Złoty Rycerz", który w tego roku odbywał się w Kursku. Statuetką powędrowała do polskiego twórcy za reżyserię filmu „Wenecja”, którego plenery powstały w malowniczej Ornecie i Jegławkach na Mazurach.

Festiwal co roku odbywa się w innym rosyjskim mieście i prezentuje wybrane filmy rosyjskie w zestawieniu z najlepszymi światowymi produkcjami sezonu. Grand Prix festiwalu przypadło filmowi rosyjskiemu "Briestskaja krieport" w reżyserii Aleksandra Kotta.

Na temat plenerów do „Wenecji” Jan Jakub Kolski wypowiadał się w wywiadzie udzielonym na potrzeby książki „Polska na filmowo”:
- Znajdowanie niektórych miejsc odbywa się w sposób trudny do wyjaśnienia. Tak było z Niemodlinem, tak było ostatnio przy „Wenecji” z miejscowością Jegławki. To bardzo piękne miejsce ze wspaniałym pałacem. Jego też nie było na mapie naszych poszukiwań a coś mnie tam jednak zagnało. Coś kazało skręcić w lewo a nie w prawo a potem jechać prosto a nie skręcać w prawo. I tym sposobem samochód sam znalazł drogę. Bo ja się dobrze dogaduję ze swoim autem (śmiech). (…)
Moim najnowszym olśnieniem są Jegławki, które „zagrały” w „Wenecji”. Myślę, że wydarzenia, które się mogą zsynchronizować z państwa książką (premiera „Wenecji”) uczynią to miejsce ciekawym dla widzów kinowych. Bo Jegławki to rzeczywiście jest odkrycie. Nie wiedziałem o ich istnieniu dopóki samochód mnie tam nie zawiózł. To jest zupełnie niezwykłe miejsce. Fantastyczne! Zresztą pewnie dzięki naszej tam obecności Jegławki tak łatwo się niedawno sprzedały. To przedtem była własność Agencji Rynku Rolnego, wystawiono je na przetarg i bardzo szybko zmieniły właściciela. Przypuszczam, że my swoją tam obecnością oraz ingerencjami scenograficznymi w jakiś sensie zachęciliśmy do ich zakupu. Myślę, że to jest miejsce, które da się zapamiętać, z niezwykłym klimatem i warto je na mapie ciekawych obiektów zaznaczyć. Są tam na przykład piękne dębowe i lipowe aleje. No i najważniejsze miejsce, tutaj z całego serca namawiam, aby je umieścić w przewodniku, to Chwalęcin. Otóż w Chwalęcinie kręciliśmy Chyrów, taki kompleks gimnazjalny sprzed wojny. Miejsce, gdzie w jakimś sensie formowały się patriotyzm i wyobraźnia naszego bohatera. Na Chwalęcin trafiła Joanna Macha, moja scenograf, będąc wcześniej w Ornecie, gdzie też kręciliśmy niektóre sekwencje. Poznała tam miejscowego księdza, który został świeżo namaszczony na proboszcza w miejscowości Bażyny i z dobrodziejstwem inwentarza dostał stary, piękny barokowy kościół w Chwalęcinie. To jest zupełnie niezwykła świątynia. Ma plafon i drewniane sklepienie tak pięknie wymalowane, że aż zapiera dech. Przy tym to wszystko jest niedowartościowane, chociaż ksiądz robi wszystko, żeby to jakoś podnieść i przywrócić kościołowi dawną świetność. A myśmy tam zrobili to nasze gimnazjum, trochę go scenograficzne przysposabiając do tego celu. Całość tego fantastycznego miejsca: jego nastrój, okoliczny pejzaż, sam kościół z krużgankami, które go okalają - to jest coś naprawdę nadzwyczajnego. Gdyby coś takiego mieli nasi sąsiedzi to by to była perełka, podobna tej, którą ostatnio zrobili księża opiekujący się pokamedulskim kompleksem w Rytwianach. Gdzie zresztą początkowo mieliśmy kręcić nasz film, ale potrzebowaliśmy obiektu w nieco gorszym stanie. A w czasie, kiedy zbieraliśmy fundusze na produkcję, księża w Rytwianach zdobili potrzebne środki i pięknie odnowili to miejsce, przez co stało się dla nas za dobre. Zaczęliśmy więc szukać czegoś innego i w konsekwencji znaleźliśmy ten Chwalęcin. I to miejsce tak mnie zauroczyło, że będę tam zapewne jeździł nawet po skończeniu filmu. Orneta też jest pięknym miasteczkiem, ale niestety zaniedbanym. Poszukując rozmaitych miast w Polsce, które miałyby pełnić rolę tła dla sceny zabójstwa jednego z negatywnych bohaterów filmu, nie znalazłem niczego, co by mogło z nią konkurować.
Kiedy ją zobaczyłem to mnie po prostu olśniło. Nie sądziłem, że takie miejsca są na świecie. Trochę przypomina francuskie Carcassonne ze „wspinającymi się” starymi budynkami. Mimo to pewnie miasto nie jest tłumnie odwiedzane przez turystów. A szkoda, bo to niezwykłe miejsce, położone prawie pod naszą wschodnią granicą. Prawdę mówiąc nie sądziłem, że tam kiedyś zrobię film. Producent też nie był zachwycony tym, aby ekipa jeździła tak daleko, ale tak nas zauroczyło to miejsce, że nie było odwrotu. To w ogóle wydaje się być nowy kompletnie nietknięty turystycznie rejon: Orneta, Jegławki, Chwalęcin. A przecież naprawdę wart poznania.

Cały wywiad tutaj
 

 

Źródło:stopklatka/I.J