Sprawdź miejsca, gdzie kręcono filmy

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Mazurska Róża czyli nowy film Smarzowskiego

Data publikacji: 2011-06-3

Mazury - ich historia i plenery stanowią tło oraz istotny element, wokół którego osnuta jest historia stanowiąca fabułę najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego „Róża”. Film jest miłosną epopeją wplątaną w wydarzenia historyczne trudnych powojennych czasów. W rolach głównych zobaczymy: Marcina Dorocińskiego, Agatę Kuleszę oraz Kingę Preis. Kinowa premiera filmu jest zapowiadana na jesień 2011 roku.

Plenery do „Róży” kręcono m.in. w miejscowoścech Pasym, Orneta, Szczytno, Pęglity i Spychów. Akcja filmu rozgrywa się zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej. Opowiada o dramatycznych losach mieszkańców Mazur, którzy dla nowej władzy stali się ludźmi drugiej kategorii, niegodnymi udziału w budowie nowej wspaniałej rzeczywistości. Oczami polskiego oficera AK oglądamy tragiczną walkę o życie i honor, narodu skazanego na zagładę przez dwa nacjonalizmy. Wydaje się, że w tak tragicznych czasach nie ma miejsca na miłość. Ta jednak przychodzi i daje nadzieję, ale czy na długo...

Oto, co Wojciech Smarzowski mówi o swoim najnowszym filmie:

- Jak to się stało, że sięgnął pan po temat mazurski? Kino polskie unikało dotąd tego tematu – losów Mazurów w latach 40. ubiegłego wieku. Powstał raptem jeden film na ten temat – „Południk zero” Waldemara Podgórskiego - w konwencji westernu, z Ryszardem Filipskim jako polskim oficerem, który staje w obronie autochtonów, traktowanych przez polskich osadników jak Niemcy. Z drugiej strony „Róża” sięga po archetyp bohatera, znany z innych filmów, choćby z „Nikt nie woła” Kazimierza Kutza.

- Nie szukałem filmowych odniesień. Ja na swoje Mazury „trafiłem” przypadkiem. Zainteresował mnie scenariusz Michała Szczerbica, ponieważ przeczytałem historię, której sam bym nie wymyślił. Historię, która przychodzi z innego świata. Poza tym zawsze chciałem zrobić film o miłości. I to był ten moment, w którym tak naprawdę zanurzyłem się w historię Mazurów - narodu, który padł ofiarą dwóch nacjonalizmów i został unicestwiony.

- Czy „Róża” jest bardziej filmem historycznym czy melodramatycznym?

- Podstawową warstwę filmu tworzy opowieść o miłości. Trudnej i na gruzach. Ona jest Mazurką - Niemką a może Polką, to pojęcie względne i zależy od politycznej manipulacji, czego dowody (i skutki) pokazuję na ekranie - jest kobietą, która z rąk Rosjan, później Polaków, doznała nieszczęść i najcięższych upokorzeń. On jest Polakiem, któremu Rosjanie i Niemcy, wojna i okupacja, zrujnowały życie. Wrak człowieka. Duch.
Połączy ich biologiczny odruch przetrwania, szybko jednak okaże się, że każde z nich może się odrodzić dzięki wzajemnej bliskości. Oboje są okaleczeni, nie widać nadziei, perspektyw ani przyszłości i dlatego początkowo jest to szansa bardziej na życie niż na miłość. Miłość przyjdzie na końcu. W ostatniej chwili.

- Jednak to tło historyczne czyni tę opowieść szczególnie poruszającą…

- W tle funkcjonuje fundamentalna warstwa historyczna. Główna akcja toczy się w latach 1945-46, na terenie starego pogranicza polsko-pruskiego, na ziemiach przyznanych Polsce po II wojnie światowej. W filmie znajdą się także wydarzenia objęte klamrą 1939 – 1956, klamrą wewnątrz której losy ludzi, narodów i państw zostały doszczętnie przemielone.

- Czy widzi pan w losach Mazurów metaforę polskiego losu po 1945 roku?

- Nie. Chciałbym, żeby „Róża” była głosem w sprawie postrzegania i akceptowania różnic mniejszości narodowych, kulturowych, religijnych i etnicznych. Ale przede wszystkim – powtórzę - „Róża” jest filmem o miłości. Miłości na gruzach. Miłości w czasach nieludzkich.

- Jak wyglądała praca z aktorami? Mam na myśli zwłaszcza przejmującą kreację Agaty Kuleszy.

- Zawsze z aktorami pracuję podobnie, ważna jest analiza tekstu, postaci i motywacji. Setki pytań, żeby przed zdjęciami ponazywać emocje oraz stany, w których w danym momencie, w danej scenie znajduje się postać. Moja rola jest taka, żeby na planie pilnować tych ustaleń albo odpowiednio reagować na zmiany i bezpiecznie przeprowadzić aktorów przez historię. A że pracuję z wyjątkowymi aktorami, to czasem można mówić o kreacjach.

Źródło: Monolith Film