Sprawdź miejsca, gdzie kręcono filmy

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Imagine - film Andrzeja Jakimowskiego w słonecznej Lizbonie

Data publikacji: 2013-03-21

Długo oczekiwany, trzeci film Andrzeja Jakimowskiego - jednego z najbardziej cenionych na świecie polskich reżyserów, laureata trzech Polskich Nagród Filmowych Orzeł za „Zmruż oczy” i Złotych Lwów na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2008 roku za „Sztuczki”.

Międzynarodowa koprodukcja „Imagine”, mająca światową premierę na festiwalu w Toronto i uhonorowana Nagrodą za Najlepszą Reżyserię oraz Nagrodą Publiczności Warszawskiego Festiwalu Filmowego 2012, to wzruszająca i urzekająca zjawiskowymi zdjęciami Adama Bajerskiego oraz zmysłową muzyką Tomasza Gąssowskiego historia Iana (Edward Hogg, podziwiany w ostatnim obrazie Rolanda Emmericha „Anonimus”), charyzmatycznego instruktora niewidomych, który przybywa do prestiżowego ośrodka w Lizbonie, by uczyć młodych pacjentów trudnej sztuki orientacji w przestrzeni. Jego kontrowersyjne metody przyjmowane są przez podopiecznych początkowo z nieufnością, a potem z rosnącym entuzjazmem. Tymczasem największe zainteresowanie nauczyciela wzbudza piękna, zamknięta w sobie Ewa (Alexandra Maria Lara, pamiętna odtwórczyni roli Traudl Junge, osobistej sekretarki Hitlera w filmie „Upadek”). Za sprawą niekonwencjonalnych wskazówek i ponadzmysłowej wrażliwości Iana, Ewa przezwycięży lęk i spróbuje samodzielnie postawić pierwsze kroki poza kliniką. Wkrótce przekona się, że w życiu każdy akt odwagi rodzi ryzyko, bez którego nie sposób poznać smaku wolności...

Film kręcony był w Lizbonie.

CENA SAMODZIELNOŚCI

Bohater filmu stara się małymi kroczkami nauczyć swoich podopiecznych samodzielności w poruszaniu się i w myśleniu, rozbudzić ciekawość świata i wyprowadzić poza mury kliniki, choćby na podwórko lub do kawiarni w mieście. By to osiągnąć stosuje różne metody i ma świadomość, że niekiedy nie są one ani do końca uczciwe, ani bezpieczne. Nie wiadomo czasami ile Ian rzeczywiście jest w stanie powiedzieć o świecie, a na ile wypełnia wyobraźnią niewyraźny zarys. Czy zawsze tak świetnie sam sobie radzi, czy też korzysta czasem z elektronicznego sensora?

Nauka samodzielności ma zresztą swoją ciemną stronę. Nie obywa się bez ryzyka: czasem to tylko możliwość nabicia sobie guza lub podrapania przez krzaki róż. W miarę opanowywania techniki swobodnego poruszania się w świecie, ryzyko jednak wzrasta – bohater igra z ogniem przechodząc przez ruchliwą ulicę, czy szwendając się nocą po opustoszałym porcie. Jedną z kontrowersyjnych kwestii w ocenie echolokacji jest dopuszczalność takiego ryzyka. Czy wyćwiczony echolokator może rzeczywiście lekceważyć swoje ograniczenia? Ben Underwood od dziecka obywał się bez białej laski, szalał na deskorolce i przechodził przez ruchliwe skrzyżowania. Do jego postawy odnosił się krytycznie sam Daniel Kish. Uważał, że niewidomy nie powinien całkowicie rezygnować z białej laski i że Ben niepotrzebnie naraża się na niebezpieczeństwo. Kontrowersje nie są pozbawione podstaw: wykorzystywanie odbitego echa do swobodnego poruszania się grozi ryzykiem błędu. Taki błąd przytrafia się samemu Ianowi, który podczas lokalizacji motocykla stojącego na podwórzu wpada do składu na węgiel. Czy można na podobną przygodę narażać małych pacjentów?

Ian zdaje się uważać, że ryzyko jest nieodłączną ceną, jaką trzeba zapłacić za wolność i samodzielność. Innego zdania jest doktor odpowiedzialny za pacjentów. Metody Iana po raz kolejny okazują się zbyt awangardowe: budzą najpierw zdumienie, a potem protest personelu kliniki. Prowadzą do jawnego konfliktu z doktorem. W efekcie Ian musi znów zmienić miejsce pracy. Trudno orzec, czy rację mają ci, którzy uważają, że echolokacja jest zbyt ryzykowna, czy zbuntowany przeciw ograniczeniom ociemniały instruktor. Bo może jego metody nie są bardziej ryzykowne niż samo życie?